wtorek, 18 stycznia 2011

Skup Butelek

2002r - Ekipa wstępnie złożona, hala załatwiona, treningi rozpoczęte. Kombinowane stroje (o ile dobrze pamiętam) zapożyczył z zaprzyjaźnionego klubu kolega o przesympatycznie brzmiącej ksywce:  Diabeł. Później legendarne już agresywne, czerwone koszulki Adidasa w zestawieniu ze spodenkami Umbro z Niemiec bodajże wyczarował Tomala.

Trenujemy z DZIELNICĄ. Jak to zwykle bywa - często na wesoło, ale bywa i nerwowo. Adrenalina musi być. Lepiej wyżywać się na boisku, a wyciszać w domu niż odwrotnie :)

Tradycyjnie po treningu SPORT PUB (nieistniejący już) ze znikającym barmanem i sprzyjającym klimatem - Rudy gdzieś Ty wtedy wyparował ? :)

Kolejna sesja potreningowa w pubie i pada temat - "Przecież nie mamy nazwy". Propozycji nie było zbyt wiele, bo gdy padło hasło SKUP BUTELEK - wszyscy spojrzeli na uginający się pod ciężarem "szkła" stół i decyzja zapadła :) Oryginalnie, nietypowo, dość intrygująco i kojarzy się ze specyficznym folklorem lat minionych, który dla młodszych roczników jest już kompletnie niezrozumiały.

Koszulki służą do dziś (sentyment pozostał)

Ale prawdziwych skupów już nie ma :(
 

7 komentarzy:

  1. Znam Was :) Przegraliście z nami :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A Liverpool też w takich grał - hehe. Może wpadniecie na turniej w marcu do Rzeszowa?

    OdpowiedzUsuń
  3. Więcej graliście niż piliście? ;) Czy może odwrotnie? :) hehe - Nazwa drużyny wymiata :)

    OdpowiedzUsuń
  4. FC Miotły pozdrawiają z Mazowsza

    OdpowiedzUsuń
  5. Wymyślanie nazwy zwykle jest problemem, Wy szybko sobie poradziliście ;P

    Ładne mieliście koszulki, czerwony to zawsze 'dobry' kolor ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czerwone działa jak płachta na byka :)

    OdpowiedzUsuń